Książka napisana jest w fantastycznym stylu. Lekkie pióro autora sprawia, że chętnie czyta się każdy rozdział. Napięcie dawkowane jest stopniowo, a czytelnik wciągnięty zostaje praktycznie od samego początku. Na pochwałę zasługuje też poczucie humoru autora. Komizm zawarty w „Ostatnim policjancie” jest na wysokim poziomie (...)

Ben H. Winters stworzył niezwykłą książkę, której fabuła wciąga czytelnika już od samego początku. Nie brakuje tutaj zagadek, które nie tylko musi rozwiązać detektyw, ale również my sami próbujemy je rozwiązać. Dodatkowo fabułę urozmaica zbliżająca się do Ziemi asteroida Maia, która sieje spustoszenie wśród ludności. Ma ona znaczący wpływ na ich zachowanie, dużo ludzi za wszelką cenę pragnie spełniać swoje marzenia, ale również są tacy, którzy nie mogą się z tym pogodzić i popełniają samobójstwo. Akcja od samego początku toczy się wartko i wciąga w swój kryminalny świat czytelnika.

Muszę przyznać, że jak na dość oklepany temat apokalipsy na skutek zderzenia z asteroidą, czy meteorytem Ben H. Winters ten temat w „Ostatnim policjancie” przedstawił w niezwykle ciekawy sposób. Akcja powieści dzieje się w czasie teraźniejszym, często przeplata się z informacjami z przeszłości właśnie odnośnie tego, jak ludzkość dowiaduje się, co ją czeka. Książkę czyta się szybko; wciąga od pierwszej strony, bo cały czas czeka się na rozwiązanie dwóch kwestii: czy to było samobójstwo i co się stanie z Ziemią.

Winters wykazuje się dużym zmysłem i talentem do obserwacji zróżnicowanych zachowań międzyludzkich. Jego książkę można rozpatrywać też jako traktat o nieuchronnym odchodzeniu i tym, w jaki sposób ustosunkowujemy się do jednego z najważniejszych problemów egzystencji. Czyli śmierci. Zdaje się, że właśnie dzięki temu lektura powinna przypaść do gustu nie tylko entuzjastom wyśmienicie skrojonych opowieści kryminalnych, ale też miłośnikom prozy traktującej o rzeczach ostatecznych. Połączyć jedno i drugie to niełatwa sztuka. Winters udowodnił jednak, że potrafi podejmować takie wyzwania.

Fabuła jest ciekawa i pełna punktów zwrotnych. Wraz z Palacem czytelnik odkrywa, jak banalnie zapowiadająca się sprawa urasta do rangi grubej afery z kilkoma wątkami pobocznymi. Nieoczywisty sprawca, trzymająca w napięciu akcja i zaskakujące zakończenie dają nam w połączeniu świetną, sensacyjną lekturę.

Akcja powieści prowadzona jest niespiesznie, a sama historia - chociaż z asteroidą w tle - jest bardzo kameralna, momentami bardziej obyczajowa niż kryminalna. Nie ma tu spektakularnych pościgów i fabularnych fajerwerków. Świat przed apokalipsą i kolejne etapy śledztwa poznajemy z punktu widzenia naszego bohatera, który zamiast biegać za przestępcami z gnatem w ręku, woli przyczaić się i obserwować - chociaż kiedy trzeba, potrafi też sięgnąć po broń. I zdecydowanie bardziej odpowiada mi takie prowadzenie fabuły - najmniej przypadła mi do gustu końcówka, która sprawia wrażenie, jakby ktoś kazał autorowi na siłę podbić napięcie. Ale jako całość "Ostatni policjant" świetnie sprawdza się jako kryminał nie tylko na wieczór - bo ze względu na oryginalne ujęcie tematu i przekroczenie ram gatunku zostaje w głowie na nieco dłużej.

Z kryminałami bywa różnie. Często autor już na wstępie zdradza wszystko, ale Ben H. Winters wykonał kawał dobrej roboty. Myli tropy, wodzi czytelnika za nos, by na końcu odkryć przed nim wszystko to, co tak skrzętnie skrywał. Główny bohater nie jest idealizowany, a przedstawiony jako zwykły, normalny człowiek. Ma mnóstwo problemów, nie rezygnuje z pracy, chociaż za jakiś czas planeta po prostu zniknie. Dalibyście radę tak postępować?

Podobało mi się w tej powieści zgrabne połączenie science-fiction, kryminału i sensacji, a także lekkiego, często przesiąkniętego czarnym humorem, stylu autora. Mimo że wątek końca świata wydaje się być dość oklepany w popkulturze, to świat przedstawiony w „Ostatnim policjancie” okazuje się być tak czy siak interesujący, a szczególnie zachowanie bohaterów, funkcjonowanie ludzi postawionych przed ostatecznością w trudnej do zniesienia rzeczywistości. Za co kolejny plus, to umiejscowienie fabuły w nieodległej przyszłości, wręcz w naszej codzienności.

Poprzez postać głównego bohatera, która jest dobrze i szczegółowo zobrazowana autor pokazuje, iż nadzieja umiera jako ostatnia. Palace jest także świetnym przykładem jedynego sprawiedliwego, szukającego prawdy czy wierzącego w zasady i prawość. Pragnie każdemu dać szansę niezależnie od tego, co dzieje się na świecie. W końcu trzeba jakoś żyć do czasu katastrofy, więc czemu nie zrobić tego po swojemu walcząc do końca i poszukując odpowiedzi oraz sprawiedliwości? Pozostałe postacie z jego otoczenia mogę określić różnie od tych tchórzliwych czy zblazowanych przez tych reprezentujących tumiwisizm po tych bojących się i pragnących by ten koszmar jak najszybciej się skończył. Idealny portret szaleństwa, jakie może ogarnąć społeczeństwo tuż przed katastrofą. To dla mnie największy plus tej książki.

W rozmowie z Martyną Ogonek autor książki, który do tej pory zajmował się pisaniem sztuk teatralnych i powieści dla młodzieży przyznał, że gatunek, jakim jest kryminał zawsze był dla niego pociągającym wyzwaniem - Zawsze kochałem kryminały, w których prywatny detektyw, albo policjant w pojedynkę starają się wyjaśnić zagadkę. Uwielbiam tajemnicę i taką konstrukcję. Dodanie asteroidy, tego elementu sci-fi pozwoliło mi pobawić się tym doskonale wszystkim znanym schematem - mówił autor książki Ben H. Winters.

Powieść Wintersa to emocjonujący kryminał osadzony w preapokaliptycznym świecie. Pierwszoosobowa narracja pozwala wczuć się we wrażliwość i niepewność głównego bohatera. Razem z nim czytelnik przeżywa rozterki, odnajduje nowe dowody, zaczyna podejrzewać wszystkich wkoło. Przyznać trzeba, że tropy mylone są po mistrzowsku, a rozwiązanie niektórych motywów przyprawia o wielkie zdumienie, co jest esencją dobrze napisanego kryminału.

Pierwsze, co rzuca się w oczy to poziom fabuły, która jest przemyślana, dojrzała oraz zaskakująca. Inna od wszystkich. Winters zdecydowanie chodzi swoimi ścieżkami, nie trzyma się wyznaczonych szlaków literatury kryminalnej. Bezradność, walka z czasem oraz z tym co nieuniknione, daje świetny efekt. Autor fantastycznie dopasowuje tempo akcji. Ciągłe zwolnienia i przyspieszenia powodują, że czułam się trochę jak na rollercoasterze. Dzięki temu, tę książkę czyta się z wypiekami na twarzy, nie da się od niej oderwać. Ben Winters dopieścił każdy szczegół, nawet wątki poboczne są bardzo interesujące i stanowią jej ważną część.

Piękna, dopracowana okładka skłoni każdego czytelnika, by się nią zainteresować. Niebiesko-szare odcienie, klimatyczna, tajemnicza mgła, przygarbiona męska postać, niepokojący krajobraz – grafika trafiona idealnie w samo sedno. Polecam “Ostatniego policjanta” miłośnikom kryminału i zagadek, choć sądzę, że wątek asteroidy w niej zawarty i wizja rychłej zagłady ludzkości, może zainteresować również fanów powieści postapokaliptycznych, mimo że autor – póki co – przyszłości tutaj nie przewiduje.

„Ostatni policjant” to powieść spełniająca w moim przekonaniu wszystkie kryteria dobrego kryminału. Ciekawa, sprawnie poprowadzona intryga, interesujące postaci, napięcie i zaskoczenie – wszystko to sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Dodatkowo niezwykłego rysu nadaje jej tło społeczno-obyczajowe w obliczu katastrofy. Bo nie o przyczynę tej katastrofy chodzi, a o to, co dzieje się z gospodarką, polityką, społeczeństwem i nawet – z pojedynczym człowiekiem – w obliczu nieuchronnego.

Ostatni policjant to zaskakująco świeże spojrzenie na książki w gatunku kryminału, czy też thrillera.  (...)  Autor świetnie posługuje się słowem pisanym – bawi, smuci oraz zachwyca obrazami, które powstają w głowie czytelnika. Wizja życia na Ziemii, która za parę miesięcy już nie będzie istnieć, pozwala na moment zapomnieć o dobrach materialnych (lub wręcz przeciwnie) i zastanowić się nad tym, co tak naprawdę w naszym życiu jest najważniejsze. Nie pozostaje mi nic innego jak polecić Wam ten kryminał sci-fi. Już nie mogę się doczekać na kolejne spotkania z Hankiem. W końcu do końca świata jeszcze trochę czasu zostało...

Lektura Ostatniego policjanta wciąga. Tempo akcji jest odpowiednie w stosunku do opisywanych wydarzeń, Winters nie goni od jednego wydarzenia do drugiego, ale pozwala protagoniście na chwile refleksji, dotyczące zarówno przeszłości, sprawy kryminalnej, którą prowadzi, a także niejasnej wizji przyszłości. Do tego dochodzą wątki poboczne, których co prawda nie jest dużo, ale dobrze komponują się z resztą powieści, zarówno pogłębiając portrety psychologiczne bohaterów, ale też obnażając rozmaite fobie Amerykanów i ich skłonności do snucia teorii spiskowych.

„Ostatni policjant” Bena H. Wintersa wciąga dosłownie od pierwszej strony, a ciekawe zwroty akcji, tajemnice i niecodzienne okoliczności, w których rozgrywa się opowiedziana w powieści historia, sprawiają, że trudno jest się oderwać od jej lektury. A przy tym zmusza do przemyśleń i zadawania sobie samemu pytania: co ja bym zrobił, gdyby to mi pozostało zaledwie pół roku życia i nie było dla mnie żadnego ratunku?

Autor świetnie oddaje różne reakcje i typy ludzkich zachowań. Robi to w sposób na tyle przekonujący, że podczas lektury łatwo jest poddać się atmosferze, jaką przesycona jest powieść. Nie sposób też nie snuć refleksji na tym, jak sami zachowalibyśmy się w podobnej sytuacji. Poddali zwątpieniu? A może nie przyjęlibyśmy do świadomości tego, co mówi się w mediach? Ponoć nadzieja umiera ostatnia, czy jednak można dziwić się tym, którzy wierzą, że dopóki życie trwa, dopóty jest szansa na ocalenie?

Ben H. Winters stworzył świat, w którym nadzieja praktycznie nie istnieje, życie ludzkie jest niewiele warte, a znieczulica i obojętność są na porządku dziennym. Ludzie nie walczą w obliczu zagłady, a wegetują. To świat z brutalnymi zasadami, pełen sprzeczności. To obraz społeczeństwa, którego jestestwo kręci się wokół zbliżającej się katastrofy. Gdzie w tym wszystkim miejsce na prawość, miłość, przyjaźń czy choć odrobinę normalności? Winters w przemyślany sposób pokazuje gdzie można je znaleźć i czemu są potrzebne. Tak jak i udowadnia, że nadzieja umiera, jako ostatnia. Ostatni policjant to interesujące studium ludzkiej natury w obliczu zagłady okraszane wątkami kryminalno-sesacyjnymi i apokaliptycznymi. Lektura, która absorbuje, zapada w pamięć i zaostrza apetyt na kolejne części tej historii. Polecam.